Dostałam weny przez mojej siostry koleżankę ; d. Ogólnie , to połowa będzie z jej wczorajszego przeżycia ; dd .
__
Wieczorem , gdy już zaczęło się robić ciemną wybrałam się na spacer - nie wiem co mnie natchnęło , ale postanowiłam zaczerpnąć świeżym powietrzem . Uznałam , że pójdę się przejść nad jezioro , ponieważ tego dnia miały spadać gwiazdy , a tam są najlepsze widoki . Gdy znalazłam się , na plaży zauważyłam dużo dążących się wzajemnym uczuciem osób , zrobiło mi się strasznie smutno iż mój ukochany w tej chwili siedział w pracy . Wracając , z nad jeziora wyciągnęłam z kieszeni swój telefon na zegarku wyświetliła się godzina 23.09 , ruszyłam w stronę mojego domu , założyłam słuchawki i puściłam swój ulubiony kawałek piosenki - idąc poczułam czyjś wzrok na sobie , wzdrygnęłam się , wyciągnęłam słuchawki z uszu i panicznie zaczęłam krzyczeć - usłyszałam że osoba , która szła za mną stanęła więc ja szybkimi krokami przyśpieszyłam moje tępo . Po dłuższej chwili znów , zorientowałam się że ktoś idzie za mną , odwróciłam lekko głowę , zauważyłam że idzie jakiś mężczyzna z kapturem na głowie - ubrany w ciemną bluzę z kapturem i w ciemne spodnie dresowe . - zaczęłam iść jeszcze , szybciej i w tedy zorientowałam się że pomyliłam uliczki i nie mam pojęcia gdzie idę - spanikowana nie wiedziałam , co robić - stanęłam , gdzieś daleko na końcu ulicy jacyś pijani mężczyźni się wycierali , a mężczyzna który szedł za mną również stanął w miarowej odległości i wpatrywał się we mnie - wciąż nie mogłam zobaczyć jego twarzy , ponieważ było za ciemno - zauważyłam chłopaka , który szedł po drugiej stronie spojrzał się na mnie i lekko uśmiechnął . W tedy moje serce , zaczęło mocno bić jakby mi miało zaraz wyrwać z piersi - uznałam , że będzie lepiej gdy pójdę do końca ulicy , wyciągnęłam telefon na zegarek pokazywał 23.32 , chciałam zadzwonić po taksówkę , ale oczywiście nie było w tej dziurze zasięgu . Przyśpieszyłam tępa , ponieważ zakapturzony mężczyzna wciąż szedł za mną - krok w krok , w tedy chłopak po drugiej stronie , zauważył to i szybko przeszedł na drugą stronę , podchodząc do mnie :
- '' Hej . Co ty , tutaj robisz o tej godzinie ? '' - spytał chłopak.
- Ymm .. zgubiłam , się i nie wiem którędy iść . A mężczyzna z tyłu od początku za mną idzie .
- A gdzie miałaś iść ? . Lub z kąt idziesz ? .
- Z jeziora , tylko że przez tego kogoś , pomyliłam uliczki . Boję się zawrócić , żeby mnie nie zaczepił - szliśmy wciąż prosto , a mężczyzna szedł wciąż za nami .
- A tak wogóle to Louis jestem . - powiedział z grzecznie .
- Miło mi Magda . - po chwili dodałam . - pomożesz mi stąd wyjść i dostać się do domu ? .
- Jasne . Widzisz ten klub ?. - pokazał palcem w stronę , klubu który znajdował się na przeciwko ulicy .
- Tak , widzę .- odparłam.
- Tam , zaparkowany mam swój samochód i mogę Cię pod wieść - uśmiechnął się po czym , szybszym tempem doszliśmy do samochodu , gdy wsiadałam do czarnego wozu zauważyłam ,że mężczyzna który szedł za mną , przystaną przy klubie , a gdy odjechaliśmy odprowadził nas wzrokiem . Jadąc , autem z nowym kolegą powiedziałam :
- Jezuu,chyba mi z nieba spadłeś .
Chłopak się tylko zaśmiał .
- Ale ja na prawdę mówię , nie wiedziałam co mam robić , ani jak wyjść . Darłam się jak tylko mogła , ale ten gościu cały czas za mną szedł .
- Bynajmniej Ci nic , nie jest z tego powodu bardzo się cieszę . - odpowiedział chłopak .
Nie wiem z jakiego powodu , ale za każdym razem gdy o czymś mówiłam , to ten albo się tylko uśmiechał , śmiał , lub szybko kończył rozmowę . Nie ukrywam faktu , że jego też zaczęłam się troszeczkę bać .
Po 15 minutach , znaleźliśmy się pod moim domem . Chciałam wysiąść z auta , gdy chłopak naglę złapał mnie za rękę i powiedział :
- Na prawdę mnie nawet nie kojarzysz ? - spytał zdziwiony .
- Przykro mi , ale nie . - przerwałam , a po chwili dodałam - może , dlatego że jest zbyt ciemną . Wiesz , ja chyba już pójdę , do zobaczenia Louisie . - otworzyłam drzwi .
Chłopak znów przemówił . - a mógłbym Ci chociaż , podać swój numer telefonu i na przykład zadzwoniłabyś do mnie i znów byśmy się spotkali ? .
- Yymm.. no dobrze . - uśmiechnęłam się i sięgnęłam do kieszeni po telefon .
Wymieniliśmy się numerami , gdy wyszłam już z ekskluzywnego samochodu , wyciągnęłam klucze od domu , w tedy zauważyłam , że chłopak wciąż stoi samochodem na podjeździe , otworzyłam drzwi , pomachałam mu i weszłam do środka , zamykając drzwi , sprawdziłam przez wizjer czy odjechał , w tedy usłyszałam odjeżdżające auto , a jego już tam nie było . - pomyślałam - '' boże co za porypany dzień ! '' .
Ruszyłam do swojego pokoju , po czym do łazienki wziąć kąpiel , po tym udałam się do łóżka i usnęłam .
Rano gdy już byłam po śniadaniu , postanowiłam zadzwonić pod numer który , podał mi chłopak .Po dwóch sygnałach ktoś odebrał - nie był to ten sam głos , chłopaka którego wczoraj poznałam.
-Hallo ? - powiedział ktoś .
- Hallo ?. Louis ? . - spytałam
- Nie , to nie Lou . Zaraz Ci go dam . - odpowiedział zachrypniętym głosem , mężczyzna .
Pod dłuższej chwili , w słuchawce usłyszałam jego głos .
- Tak słucham .? - powiedział grzecznie .
- Oo .. hej . Emm .. postanowiłam do Ciebie zadzwonić , czy nie miał byś ochoty na spotkanie się na jakąś kawę . W końcu muszę , Ci się jakoś odwdzięczyć .- odparłam.
- A to ty Magda ! . - powiedział ucieszony . - Jasne , z wielką chęcią .
- To świetnie - odpowiedziałam , również ucieszona - Októrej , miał byś ochotę się spotkać ?.
- Hmm .. to może o 16 ? . Ponieważ , mam teraz nagranie w studio . - odpowiedział , zmieszany Lou .
- Okej , a to w którym miejscu ? . - spytałam.
- To ja po Ciebie , przyjadę - powiedział grzecznie .
- Okej , będę czekać . Pa.
Chłopak odpowiedział ''Pa '' i nacisnęłam czerwoną słuchawkę , aby się rozłączyć.
Szybko przygotowałam się , na spotkanie i naglę usłyszałam pukanie do drzwi , szybko podeszłam do nich i je otworzyłam , przed nimi stał Louis i w tedy zorientowałam kim on jest . - to był Louis Tomlinson , ten sam z One Direction - odważyłam szeroko , usta ten zdziwiona nie wiedział co ma zrobić , w końcu się opanowałam i powiedziałam .
- Wejdź do środka.
Zaprowadziłam , go do salonu gdzie usiedliśmy zrobiłam kawę i rozmawialiśmy - uznaliśmy wspólnie , że będzie najlepiej jak posiedzimy u mnie .
- Co Cię tak , zdziwiło gdy otworzyłaś drzwi ?.- spytał Lou.
- To , że nie powiedziałeś mi że jesteś z One Direction . Teraz,dopiero to zauważyłam , ponieważ w tedy nie widziałam za dobrze twojej twarzy - odpowiedziałam.
- To wszystko wyjaśnia . Nie chciałem Ci mówić , po myślałem że od razu mnie poznasz .
- No , jak widać nie . - odparłam.
- Jesteś naszą fanką ? - spytał.
- Jestem ,ale to nie aż taką aby za wami wszystkimi szaleć ,czy coś - odpowiedziałam , po czym zaczęliśmy się śmiać .
Musiałam mu dużo o sobie powiedzieć , ponieważ ja o nim wiedziałam prawie wszystko , co on sam zaczął mi opowiadać .
Wieczorem, Louis musiał zbierać się do domu , odprowadziłam go do samochodu .
- No to mam , nadzieje że do zobaczenia - uśmiechnął się i rozłożył ręce ,aby mnie przytulić .
Przytuliłam się do niego i powiedziałam : - Również , mam taką nadzieję .
Wsiadł , za kierownice samochodu , doszłam do drzwi mieszkalnych pomachaliśmy do siebie na wzajem i weszłam do domu . Naglę,zadzwonił mi telefon odebrałam był to Tomek - mój chłopak powiedział mi że :
Nienawidzi mnie , za to co zrobiłam i czemu musi się tego dowiadywać z internetu , mowilam mu , że nie wiem o co mu chodzi , to ten zaczął mówić , żebym nie kłamała tylko się końcu przyznała , że wole piosenkarza od niego , w tedy się strasznie wkurzyłam powiedziałam mu , że jeśli ma być taki zazdrosny to będzie najlepiej , jak ze sobą przestaniemy być - zerwałam , tak zerwałam to wszystko , ponieważ jest to bez sensu jeśli nie mogę się widywać nawet ze znajomymi .
Kilka miesięcy później .
Zaczęłam się częściej widywać z Louisem , bardzo lubimy spotykać się , a chłopaki myślą że jesteśmy ze sobą .
Po roku , w końcu wyznaliśmy sobie miłość i zaczęliśmy być ze sobą. A potem , wszystko się dobrze układało , ja znalazłam wspaniałą prace , Lou nawet często nie przebywał w studio , na każdą trasne jechałam z nimi .
A po 3 latach wzięliśmy ze sobą ślub , uznaliśmy że nie możemy bez siebie żyć i nic nas nie rozłączy .
*
- I co dalej mamusiu ? . - spytał mój 4 letni synek .
- A później , zaplanowaliśmy stworzyć naszą rodzinę , którą kochamy najbardziej . Czyli Ciebie . - Powiedział mój dumny mąż .
- Też was kocham - powiedział nasz syn , po czym usiadł Louisowi na kolana i pocałował go w policzek , a potem mnie , wzięłam go na ręce i położyłam na łóżku .
- No słońce , cieszę się z tego że poznałeś naszą historię , ale teraz czas abyś poszedł już spać - pocałowałam go w czółko i wyszliśmy z pokoju , gasząc mu światło .
- Dobranoc - powiedział Lou .
- Dobranoc , synku - powiedział mój mąż .
Udaliśmy się do sypiali , gdzie usiadłam na łóżku , a Louis schylił , się do szafki i wyciągnął szampana i dwa kieliszki .
- Po co to ? . - spytałam zdziwiona , gdy zobaczyłam to co wyciągnął .
- Jak to po co ? . Mamy przecież , dziś naszą rocznice . Nie myśl , sobie że zapomniałem . - odparł .
Otworzył szampana , podał mi kieliszek , nalał i wypiliśmy pierwszy łyk , po czym dumna pocałowałam swojego kochanego męża .
KONIEC ; ) .
__
Ale , gorąco .!. Poszłabym gdzieś , ale nie chce mi się ; p .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz