Ciepłe popołudnie. Wakacje. Ludzie chcący jak najwięcej odpocząc wychodzą ze swoimi dziecmi na spacery korzystając z ciepłych i słonecznych dni. Uśmiechnięte małe szkraby biegają po placu zabaw krzycząc i śmiejąc się w niebo głosy. A w tym wszystkich oni. Chłopak i zapłakana dziewczyna idąca szybkim krokiem w stronę wyjścia z Parku.
- Zuza to nie tak !- krzyczał chłopak biegnąc za swoją drugą połówką.
- A jak MArcin A jak ? Zdradziłeś mnie. Z nami koniec mam nadzieję, że już się nie spotkamy. Poza tym wyjeżdżam.
Żegnaj - rozryczana uciekła do swojego domu zostawiając daleko od siebie jego.
Chłopaka którego kochała, kocha i kochac będzie, niestety wszystko już postanowione. Jutro z samego rana wyjeżdża z Polki do wujka do Londynu, który ma tam dobrą pracę.Kolejnego dnia . Na zegarku widniała już 7.50 byłam już gotowa , do wyjadu na lotnisko . Mój tato poszedł , do samochodu gdy ja jeszcze zabierałam podręczne rzeczy , weszłam do swojego pokoju , a na nocnej półce stało jego zdjęcie oprawione w ramkę , usiadłam na łóżku , łapiąc za ramkę , gładząc opuszkami paców jego twarzy , łzy ciekły mi po policzkach , gdy usłyszałam że tata zaczął naciskać dźwięk klaksonu w samochodzie , wstałam z łóżka -gdy w tedy upadło mi jego zdjęcie - szkiełko z ramki rozbiło się po całym pokoju , szybko posprzątałam ,a jego zdjęcie potargałam i wyrzuciłam do kosza . Cicho w myślach powiedziałam sobie - '' Mam dość , za 3 h zacznę nowe życie '' .
5 godzin później stałam już na lotnisku Hearthow w Lonydnie czekając na swojego wujka Paula. Jeszcze wczoraj, kiedy rozmawiałam z nim przez telefon obiecał mi że urwie się wcześniej z pracy i podjedzie po mnie. Dzisiaj kiedy stałam tutaj nie było go. Stałam tam już od dwudziestu minut, a wujka brak. Dopiero po 30 minutach zauważyłam ciocię, która wraz z dwojgiem małych dzieci weszła w pośpiechu na lotnisko robiąc przy tym dużo hałasu. Z uśmiechem obserwowałam jak kobieta idzie w moją stronę z chłopczykiem na rękach i dziewczynką po lewej stronie
.- Suzanne przepeaszam Cię, że tak długo, lecz Paul dopiero 20 minut temu zadzwonił do mnie że czekasz na lotnisku - oznajmiła kobieta prowadząc mnie w stronę samochodu.
- Nic się nie stało ciociu. A co on wgl. robi takiego ważnego, że nie dało si ę zwolnic ?
- Jestm menagerem takiego zespołu nie wiem czy kojarzysz może One Direction ? - zapytała z uśmiechem.
- Taa. Coś słyszałam, ale słucham innego typu muzyki.
- Achh .. no tak , zapomnialam że ty całkiem inny gust masz muzyczny - uśmiechnęła się do mnie szeroko ciocia .
- No tak - odpowiedziałam jej grzecznie .
Otworzyła drzwi do samochodu , pomogłam jej zapiąć dwójkę małych dzieci do fotolików , gdzie potem zasiadłam na miejscu pasażera , rozmawiałyśmy całą droge nie mogła się nacieszyć tym,że w końcu do niej przyjechałam na lato . Gdy pojechałyśmy pod dom , na parkingu stał już samochód Paula , gdy zauważył że podjechałyśmy wyszedł z domku i przyszedł , do nas aby zabrać moje bagaże . - Witaj słoneczko - przywitał się ze mną wujek , przytulając mnie do siebie .- Hej , co tam u ciebie ? . - spytałam .
-Bardzo dobrze . - uśmiechnął się - chodź do środka .
Złapałam małą dziewczynkę za rękę i weszłam do środka domu , rozejrzałam się po całym korytarzu , ponieważ tak strasznie dawno mnie tutaj nie było , że aż zapomniałam jak ich dom wygląda , przez 4 lata tak strasznie się tutaj zmieniło -nie do poznania .
- Kochanie może napijesz się czegoś ? - spytała grzecznie ciocia .
- O tak z chęcią . Poproszę herbate , jesli możesz- odpowiedział oraz posłałam, słodki uśmiech . - Oczywiście - odpowiedziała mi , oraz skierowała się do kuchni .
Pochodziłam do po przedpokoju,oglądając ich rodzinne zdjęcia,nawet siebie na niektórych znalazłam .. Mała Vann pokazała mi swój , pokój gdzie potem wujek zaprowadził mnie do salonu i zaczął mi opowiadać o swojej wspaniałej pracy z One Direction .Przez połowę historii wujka słuchałam z udawanym uśmiechem na twarzy, lecz tak na prawdę cały czas myślałam o Marcinie. Wiedziałam, że długo o nim nie zapomnę.
- Suz słcuhasz mnie wogóle ? - moje przemyślenia przerwał wujek machający ręką przed moimi oczami.
- Emm. Jasne, tylko że nie za bardzo mnie ta historia interesuje - powiedziałam skrępowana.
- Paul czy ty jeszcze nie zauważyłeś, że nasza kochana kuzyneczka ma inny gust muzyczny? - ciocia puściła mi oczko i usiadła obok swojego męża.
- A no tak, zapomniałem - odezwał się mężczyzna - mogłaś od razu powiedziec, to bym Cię nie zanudzał - dodał po chwili.
- Nie chciałam Ci przeszkadzac, poza tym widzę z jakim zafascynowaniem opowiadasz o tych chłopakach. Może nie będę słuchac ich muzyki, ale ich to z miłą chęcią poznam - odpowiedziałam z uśmiechem na ustach.
- Uff, to dobrze, bo za 10 minut mają tutaj byc - oznajmił wujek i odetchnął z ulgą na co razem z ciocią wybuchłyśmy śmiechem.
Po 10 minutach tak jak mówił wujek do drzwi ktoś zapukał. Jako, że nikomu nie chciało się ruszyc, aby otworzyc drzwi z niechęcią sama wstałam z fotela i podeszłam do nich.Otworzyłam je i zamarłam. Przede mną stał on. Wysoki chłopak o boskim uśmiechu, dołeczkach w policzkach i loczkach, a za nim pozostała czwórka.
- Cześc jestem Harry, a to Lou, Liam, Zayn i Niall miło nam Cię poznac - pwoiedział zachrypniętym głosem, a mi momenatlnie serce zaczęło bic szybciej
- O matko ! . - wykrztusiłam , a po chwili zarumieniłam się - Ups.przepraszam , Wujku to do ciebie ! - wykrzyknęłam , a 5 chłopaków wybuchnęłam śmiechem
- Ymm.. tak wogóle to jestem Suzann.- Ładne imię - powiedział boski loczek .
- Dziękuje - odpowiedziałam, poczym Paul podszedł do drzwi i położył swoją dłoń na moim ramieniu . - No cześć chłopaki , wejdźcie . - powiedział . 5 chłopaków , weszła do przedpokoju gdzie ściągnęli tam swoje buty i ruszyli w stronę salonu .
Ja jakoś nie chciałam, siedzieć wraz z nimi z nimi w pokoju - ponieważ nie nie chciałam nikomu zepsuć humoru , więc ruszyłam na góre do swojego pokoju . Załaczyłam laptopa , ponieważ chciałam się skontaktować z moją przyjaciółką , iż jest ich wierną fanką i chciałam jej wszystko opowiedzieć głównie to jak oni wyglądają i jakie mają głosy . Gdy juz rozmawiałam ze swoją przyjaciółką .
- słuchaj nie wierzysz kto jest własnie u mnie w domu .
- kto niby ? - spytała z niedowierzaniem .
- Chłopaki z One Direction . - opowiedziałam .
- Ta jasne hahahahah .. a ja niby królowa jestem - opowiedziała z wątpieniem
.- Na prawde ci mówie .
- Nie wierzę Ci Zuza, nie wiedziałam, że tam aż tak bardzo zaczniesz świrowac
- powiedziała moja przyjaciółka, a mnie zrobiło się przykro.
- Nie wiedziałam, że masz o mnie takie zdanie Majka- powiedziałam smutna i chciałam już się wyłązyc, lecz do pokoju wpadł Harry z Louisme.
- Suz dlaczego nie siedzisz z nami na dole ? - zapytał Styles i popatrzył na komputer, gdzie akurat widac było moją zszokowaną koleżankę, która nie potrafiła uwierzyc, że Larry stoją u mnie w pokoju.
- No wiecie, rozmawiam z przyjaciółką z Polski - powiedziałam niepwenie.
- z Polski ? Wiedziałem, że są tam ładne dziewczyny ale nie wiedziałem że aż tak śliczne jak ty i twoja przyjaciółka - odezwał się lokers siadając obok mnie na łózku.
- Hej przyjaciółko Suzanny, miło nam Ciebie poznac - powiedział uśmiechnięty Lou i pomachał do kamerki.
- Wiecie, ona chyba teraz nie będzie w stanie z wami porozmawiac. Jest waszą fanką - powiedziałam spokojnie.
- Aha -odpowiedzieli zgodnie po czym zaśmiali sie.
- Majka, nie dadzą nam porozmawiac. Pogadamy wieczorem, tęsknie za wami. Paa - powiedziałam ojczystym językiem do dziewczyny poczym rozłączyłam się.
- Tooo. to może pójdsziemy na dół co ?- powiedziałam po chwili, na co chłopcy kiwnęli głową i poszliśmy na dół .
Nie sądziłam ,że 5 chłopaków aż tak strasznie jest przyjemna , Paul dał mi ich płytę abym mogła ją przesłuchać , od razu po ich wyjściu z domu złapałam za płytę i odtworzyłam ją na laptopie - nie mogłam uwierzyć , że oni mają tak wspaniałe głosy . Schodząc , na kolację do jadalni poprosiłam swojego wujka, abym jutro pojechała z nim do studnia w którym będą chłopy , ponieważ wczoraj strasznie chciałam ich poznać , a w Londynie nie miałam co robić , iż moja ciocia nie chciała abym jej pomagała w codziennym sprzątaniu .
Następnego dnia, wstając rano ubrałam się w najcieplejsze ubrania jakie ze sobą zabrałam - iż tego dnia w Lonydnie padało i nie było za ciepło . - Gdy byłam już gotowa,poszłam na dół aby móc zrobić sobie śniadanie , na blacie stołu znalazłam karteczkę
'' Suz . Dzieci są w przeczkolu , ja musiałam iść do pracy , będę o 14 . Paul ma , po ciebie przyjechać o 12 . Ciocia '' , uśmiechnęłam się do karteczki i spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie - zegarek pokazywał godzinę 11.30 - więc miałam jeszcze 30 minut ,aby być gotowa na przyjechanie wujka .. Szybko zjadłam śniadanie , poczym poszłam na góre aby do torebki chować potrzebne rzeczy . Gdy minęło 30 minut , ktoś zaczął pukać do drzwi wyszłam z pokoju i ruszyłam w stronę schodów , gdzie potem poszłam otworzyć drzwi . Przed moimi oczami ukazał się wysoki , brunet z ogromnymi lokami na głowie .
- O hej . - powiedziałam i dodałam - co ty tutaj robisz ? .
- Ymm .. no ja przyjechałem po ciebie , bo Paul nie może - odpowiedział .
- Aa okej , okej . To chwilka tylko znajdę klucze ,a to może wejdź do środka - zaprosiłam chłopaka do wnętrza domu , zamknął za sobą drzwi , a ja poszłam do kuchni po klucze .
Jadąc , autem jakoś nie mieliśmy tematów do rozmowy , gdzie spotkałam się z resztą chłopaków w studio - Nie było już wstydliwego Harrego , był całkiem inny jak by się otworzył . Co strasznie się mi w nim spodobało .
Minęło już 13 dni odkąd jestem w Londynie jutro mam wylecieć . Bardzo się zbliżyłam do Harrego , ponieważ strasznie się polubiliśmy okazało się , że jesteśmy całkiem podobni do siebie , przez cały pobyt u wujka spędzałam większość czasu z chłopakami a najwiecej z Harrym . Ponieważ , jeszcze trwały wakacje postanowiłam zadzwonić do mamy , z pytaniem czy moge zostać na dłużej zgodziła się ponieważ ciocia strasznie ją ubłagała .
Minął miesiąc odkąd jestem tutaj , wraz z Harrym uznaliśmy że nie może bez siebie wytrzymać i pozostaliśmy parą . Mama zgodziła się , na zmianę mi szkoły w Lonydnie i na to abym zamieszkała z Hazzą .
Pewnego dnia .
Gdy rozmawiałam ze swoją przyjaciółką przez kamerkę internetową , zaczęła mi opowiadać o Marcinie . Wyznała mi że , jest z nim że jeśli ja sobie ułożyłam życie z gwiazdą, to ona może ułożyć sobie zycie z Marcinem . Nie mogłam się z tym pogodzić moje uczucie jakoś wzrosło - jak bym znów zaczęła kochać Marcina mimo tego , że miałam Harrego bez którego nie wyobrażałam sobie zycia . Majka również mi powiedziała , że gdy byłam jeszcze z Marcinem to ona była tą jego potajemną dziewczyną , tymi słowami nie mogłam się pogodzić . Harry był w studio - wychodziła ich nowa płyta więc większość czasu spędzaliśmy w studio , lub romantyczne wieczory .
Zamykając nerwowym ruchem laptopa , wyciągnęłam z nocnej szafki zeszyt z którego wyrwałam kartkę i zabrałam długopis do ręki , po czym zaczęłam pisać .
'' Przepraszam Harry , za wszystko . Że musisz własnie to przeżyć . Nie zapomnij o mnie obiecaj mi to , że będziesz zawsze o mnie pamiętam i że kiedyś znów się spotkamy . Pamiętaj o tym , ze zawszę Cię kochałam i będę kochać . Chwilę które tutaj spędziłam , były najpiękniejsze w życiu . Ale to ci powiedziała Majka , po prostu nie dało by mi to spokoju . Przepraszam . KOCHAM CIĘ . Powiedz mojemu wujkowi ,aby nikt się nie obwiniał za moją śmierć . Sama to postanowiłam . Kocham Cię .. Suz '' .
Położyłam kartkę na stoliku , gdzie ruszyłam do przedpokoju , założyłam byty i ruszyłam w stronę jakiegoś lasu , weszłam głębiej . Znalazłam pień , zawiązałam sznur na drzewie po czym zawiesiłam go na szyi , stanęłam na pnie , gdzie po chwili z niego zeskoczyłam . Ostatnią chwilą o której pomyślałam to ta w której , pierwszy raz pocałowałam się z Hazzą,w tedy gdy poznałam chłopaków , jak i to gdy wprowadzałam się do mojego ukochanego .. Gdy już powoli , odpływałam . Zaczęłam słyszeć jak ktoś , zaczyna wołać moje imię , poznawałam ten piękny głos - był to Harry . Ale , nie miałam siły aby co kolwiek odpowiedzieć . Naglę , moje oczy zaczęły robić się cięższe , a ja zleciałam na dół , ktoś mnie złapał .
Gdy już się przebudziłam, leżałam w szpitalu przy moim łóżku siedział siedział zapłakany Harry .
-Haa.. Harry . Kochanie , co ty tutaj robisz ? - spytałam przez zachrypnięty głos .
- Boże święty ! . - krzyknął z radości - Suzz , wkońcu .
- Co się stało ? - spytałam .
- Próbowałaś popełnić samobójstwo . - odpowiedział smutno .
- To wiem,jeszcze pamiętam . Ile ja tak tutaj leże ? - spytałam.
- 4 tygodnie . - odpowiedział ze łzami w oczach .
- Harry , przepraszam że musiałeś to wycierpieć . Przepraszam kocham cię i nigdy cię już nie opuszczę , źle zrobiłam . Gdy , próbowałam się powiesić to w tedy zrozumiałam że jesteś tylko mój , że tak strasznie się kochamy , ale nie mogłam już nic zrobić byłam już za słaba aby co kol-wiek zrobić .
- Nic się nie stało , jesteśmy już przy sobie - przybliżył się do mnie i pocałował mnie w usta . - tylko teraz obiecaj , że nic nie zrobisz takiego . Kocham Cię i chcę z tobą spędzić całe wieki .
- Obiecuje . Ja ciebie też - na koniec pocałowaliśmy się , Harry położył się na moim łóżku na którym leżałam .
KONIEC

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz